piątek, 18 maja 2012

IMTBL ROZDZIAŁ 4

                                                                         IV
Następnego dnia z jakiegoś powodu nie mogłam doczekać się spotkania z Harrym.
Wstałam ok 5 rano bo musiałam jechać z mamą do naszego sklepu z piekarnią aby jej trochę pomóc.
o 11 byłam w domu, więc szybko zaczęłam się szykować. Do parku miałam jakieś 20 min. drogi.
Założyłam czerwone rurki, koszulkę z flagą USA i kolczyki do kompletu.
W parku byłam ok. 12.05. Obok fontanny ujrzałam loczka z okularami przeciwsłonecznymi, jednak nie byłam pewna czy to Harry. Postanowiłam obserwować kolesia i puścić strzałkę Hazzie. To był on!
- Paula! - krzyknął z uśmiechem - 5 minut spóźnienia. To niewybaczalne!
- Wiem i przepraszam ale wiesz , jestem dziewczyną, musiałam doprowadzić się do stanu używalności.- na przeprosin dałam mu buziaka w policzek , a on czule mnie przytulił...
- Jak tam? wyspałaś się?  - zapytał
- Niezbyt, ale teraz o dziwo nie czuję zmęczenia
- Opowiedz mi coś o sobie. - powiedział zaciekawiony Loczek
- Hmmmm... Przyjechałam do Londynu 4 lata temu. Jestem Polką
- Żartujesz?! - zakrztusił się wodą
- To jest prawda. Dlaczego myślisz że żartuję?
- Masz dobry akcent. Na początku myślałem że jesteś z Ameryki - odpowiedział z uśmiechem
- hahaha fajnie by było ale jestem rodowitą Polką.
- to... fantastycznie! Kontynuuj...
- Mój tata ma 3 sklepy z piekarnią w Londynie - Lion Bakery 
- Naprawdę ? - zapytał z niedowierzaniem - moja mama kupuje tam pieczywo i słodkości
- Cieszę się! - odparłam z uśmiechem - Mam chłopaka, nazywa się Michael, czasem mam wrażenie że on chyba lepiej wie czego JA chcę. Załatwił mi robotę w firmie jego ojca jako sekretarka.
- To z nim się wczoraj pokłóciłaś tak ? - upewniał się Hazza
- Tak. On...On powiedział że jestem beznadziejna i że akcja z X Factor to jakiś żart. Nikt jeszcze nie powiedział mi tak podłych słów! Dzięki niemu znów zaczęłam palić - dosłownie wtuliłam się w Harrego płacząc, a ten mocno mnie przytulił
- Już dobrze kochana - powiedział całując mnie w czoło
Po 10 min tak mocnego uściesku powoli brakowało mi powietrza więc usiadłam na przeciwko Loczusia.
- Teraz ty opowiadaj o sobie
I wtedy Harry zaczął spowiadać się. Wszystko co mówił było ok dopóki nie wypalił : 
- Za 2 dni przyjedzie moja dziewczyna Lizzie aby się ze mną pożegnać przed programem. Naprawdę nie wiem jak ja sobie bez niej poradzę.
- Dasz radę zobaczysz! - powiedziałam ze sztucznym uśmiechem
Nie wiem dlaczego tak zareagowałam. Sama miałam przecież chłopaka. 
Harry trochę czasu poświęcił na opisywaniu jej charakteru, wyglądu itd . 
Robił to z taką pasją że zaczynałam być troszkę zazdrosna...
- Jejku jak ten czas nam szybko minął. Zabawiłbym tu jeszcze trochę ale  moja mama zacznie wydzwaniać i narobi mi przypału - powiedział wystawiając mi język
- Masz rację  też muszę już uciekać - powiedziałam
- Pozwól że cię odprowadzę - zaproponował puszczając mi oczko
- Ależ proszę Cię bardzo - odpłaciłam się tym samym

Szliśmy tak razem śmiejąc się i śpiewając. Gdy przyszliśmy pod mój dom zauważyłam że rodzice zerkali co jakiś czas przez okno żeby sprawić z kim przyszłam.
Pogadaliśmy z Harrym przed domem jeszcze 10 min,
- Może chcesz wejść na . . . herbatkę ? - zapytałam poruszając brwiami 
- Nie nie, jestem pewien że moja mama czeka na mnie z kijem od szczoty. Wspaniale się dziś bawiłem Paulo. Znam cię od wczoraj a mam wrażenie jakbym cię znał całe moje życie. -  rzekł Hazza
- Ooooo! to takie miłe. Ale przestań tak słodzić bo pieprznę buraka i będzie koniec! 
- HAHAHA  - nie mógł opanować śmiechu. - Nie myśl sobie że się mnie tak szybko pozbędziesz! napiszę wiecozrem - poruszył seksownie brwiami i dał mi buziaka w policzek
- Mam nadzieję! - wypaliłam
W domu czekała na mnie niezbyt miła niespodzianka...


Mamyyy rozdział 4 !! Jestem dumna! A tak w ogóle to mam już napisane ponad 11 rozdziałów tego opowiadania... Tylko muszę znać waszą opinię ! Piszcie błagam co o tym myślicie, jak wam się podoba, czy wogóle wam się podoba.. ;***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz