poniedziałek, 21 maja 2012

IMTBL - ROZDZIAŁ 9

                                                                       IX
Kurde! Nie ma go w domu! byłam już na tyle oburzona zachowaniem Harrego że odpuściłam sobie odwiedziny u Nialla. Postanowiłam pójść do parku zapalić.
Ta cała laska Harrego znajomo wygląda! Gdzieś ją już widziałam. Tylko gdzie? 
Do domu wróciłam przed 16. Posłuchałam muzyki, pooglądałam wyciskacze łez, zjadłam kolację, wykapałam się i już chciałam kłaść się spać gdy zadzwonił telefon : 
- Halo?
- Mordę walą!
- Lou? A ty co? Na żarty cię zebrało ? 
- No co ty?! Chciałem cie uprzedzić że przyjedziemy o 6!
- Nie ogarniam...
- Obiecałem twojemu tacie że podwieziemy cię na bootcamp
- Louis! Nie musisz!
- Ale chcę! I wiem że ty też tego chcesz! - powiedział seksownym głosikiem
- Haha okej
- Wyjeżdżamy po 7
- Zaraz zaraz przed chwilą powiedziałeś że będziecie o 6
- No tak! Wbijemy na śniadanko! 
- Acha! No nie ma sprawy!
- Mam prośbę, Zrobisz te pyszne kanapki ?
- O ho! I może frytki do tego ? 
- Nie no bez przesady. Kanapki i herbata wystarczą.
- Wydaje mi się ale chyba prosisz o zbyt wiele. Dobrze, dobrze niech ci bedzie
- DObra kładź się spać, jutro jedziemy spełniać marzenia!
- Nie mogę się doczekać!
- Wiem! My też!
- Ok to dobranoc. Dziękuję za telefon
- Nie ma problemu kotku! Spij już! Dobranoc

Nazajutrz wstałam ok 5. Nie powiem żebym się wyspała. Wyglądałam okropnie ale zrobiłam sobie lekki makijaż, więc nie było aż tak źle.
Wyszykowałam pełno jedzenia i herbaty wyczekując chłopców.
Zastanawiałam się, jak to się stało że w niespełna tydzień zupełnie nieznani mi chłopcy stali się ważną częścią mojego życia. Połączyła nas pasja. Miałam nadzieję że program nas nie poróżni, że pomimo werdyktu ostatecznego nadal będziemy na sobie polegać.
5 min po 6 przyjechała banda.
- Misiu! Nie widziałem cię jakieś 24 godz a czuję się jakbym cię z rok nie widział! - tymi słowami przywitał mnie Zayn. mocno mnie przytulił i dał buziaka w policzek.
Harry wywrócił tylko oczami..- Hej - przytulił mnie o dziwo..
Cała reszta zrobiła to samo. 
W kuchni staraliśmy zachowywać się w miarę kulturalnie i spokojnie no ale z tymi kolesiami nie jest to takie proste.
- Mniam! Jesteś moją Boginią! - krzyknął do mnie Niall zajadając się..
Ja latałam wokół chłopaków żeby niczego im nie zabrakło.
- Usiądź już. Nie umiem się skupić na jedzeniu - rzekł do mnie loczek.
- Nie przeszkadzaj sobie i jedz - odpowiedziałam
- To trochę trudne kiedy jesteś dosłownie wszędzie
- A może.. A zresztą, niech ci będzie - odparłam i usiadłam.
Jedliśmy , gadaliśmy opowiadaliśmy kawały dosyć przyzwoite chociaż nie zawsze
Po 20 min do kuchni zawitał tata.
- Witam towarzystwo! - podał rękę każdemu chłopakowi
- Jak miło że pan przyszedł - ucieszył się Lou - tak się zastanawiałem kiedy to nastąpi
No i się zaczęło... tata szybko okazał się duszą towarzystwa.
W pewnym momencie Zayn ukradkiem wyciągnął mnie na papierosa. Bez wahania się zgodziłam.
Po 10 min na tarasie pojawił się Hazza z pretekstem wyjścia się przewietrzyć. Gdy skończyliśmy palic i chcieliśmy wracać do domu jednak loczek nalegał abyśmy zostali jeszcze chwilę - we dwoje!!! Zayn nie miał nic przeciwko.
A więc zostałam z nim sam na sam, czego sie troche bałam. Nie wiedziałam czego się po nim mogłam spodziewać.
- Jak ci minął wczorajszy dzień ? - spytał po minutowej ciszy
- Strasznie szybko mi minął. Połowę dnia się pakowałam. A jak tobie minął ?
- Tez szybko. Nie zdążyłem nacieszyć sie Lizzie. Obiecała że odwiedzi mnie na bootcampie
- To... fantastycznie! - odparłam z wymuszonym uśmiechem - Harry , dlaczego nie odpisałeś ? - wypaliłam z grubej rury
-Yyyy... chyba wtedy spałem a potem zapomniałem. Przepraszam - odpowiedział lecz ja dobrze wiedziałam że kłamał.
- A możesz odpowiedzieć teraz? Dlaczego tak dziwnie się wtedy zachowywałeś? 
- Możemy przełożyć ta rozmowę ? 
- okej ale myślałam że chciałeś pogadać
- Ja.. poprostu chciałem być z tobą przez chwilę sam na sam. Przecież nie widziałem cię cały dzień! 
- No nie przesadzaj! nie masz mnie jeszcze dość? 
- Ciebie ? Nigdy! - powiedział z tym jego zabójczym uśmiechem - Ciebie poprostu nie można mieć dość! - mówiąc to Hazza mocno mnie przytulił. Mogłam czuć te jego cudowne perfumy. Ojj Lizzy to ma szczęście!
Po chwili czułości wrociliśmy do domu. Nawet mama wstała by nas pożegnać
- Uważajcie na nią proszę! a gdy dojedziecie to dajcie znać - ostrzegała mama orzytulając mocno każdego z nas
- Oni to wiedzą kochanie! - powiedział tata - nie powierzyłbym mojego kwiatuszka byle komu!
- Dokładnie! - krzyknął Liam - Dziękujemy za gościnę ale teraz czas na nas. Do zobaczenia wkrótce 
No i pojechaliśmy. Auto ojca Liama było chyba z 7 osobowe! Był jak taki mały autobus.
Za kierownicą siedział Liam a onok Niego Niall, za nimi Zayn i Lou,a na samym końcu ja z Harrym. 
Śpiewaliśmy i gadaliśmy jak zawsze. Nagle poczułam się troche śpiąca więc za zgodą loczka położyłam głowę na jego ramieniu, a on mnie objął . .  .


I jak ? Mnie bardzo satysfakcjonuje ten ROZDZIAŁ ! Troche mieszanki tu ale nie mam zamiaru stawiać wszystkiego tak jasno ! W zeszycie z pomysłami mam juz zapisane 17 rozdziałów i dalej piszę .! Zaczęcam do czytania tej histori bo naprawdę wkręca! 
POLECAJCIE MNIE NA INNYCH BLOGACH ! POMÓŻCIE ! 
ROZDZIAŁ 10 JUŻ JUTRO ! 
<3

2 komentarze:

  1. kocham Cię dziewczyno. <3.
    masz już 17 rozdziałów ? kurde zazdroszczę wyobraźni i talentu.
    czekam na więcej. oczywiście bd Cię polecać. Pozdrawiam. ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest boski ! Kocham twoje opowiadanie ! Masz wielki talent.. Czekam na kolejny rozdział. <333

    OdpowiedzUsuń