34
- Mogę ? - spytałam wychylając głowę zza drzwi
- Przecież to jest twój pokój - odpowiedział patrząc przez okno
- Kochanie nie chciałam - powiedziałam przytulając go od tyłu - Nie wiem po co to wszystko powiedziałam
- Nie umiem zrozumieć 1 rzeczy - zaczął
- Jakiej ?
- Dlaczego ty mi wogóle nie ufasz? Wiem, że popełniłem błąd na tamtej imprezie, ale miałem nadzieję, że zostawimy tamtą sytuację na zawsze.
- Tak zrobiliśmy
- Nie! To ja tak zrobiłęm. Ty teraz starasz się wymusić na mnie miłość do Maddie - wykrzyczał
- Wcale nie!
- A właśnie że tak! Nie chciałem jej całować bo ona mnie obrzydza. Jednak zaufałem ci. Wiedziałem że robie to wszystko dla przyjaciela.
- Rozumiem to. Przepraszam za wszystko. Nie chciałam żebyś poczuł się źle z mojego powodu. Chciałam sie tylko upewnić że trzymamy się razem.
- Oczywiście, że trzymamy się razem. Nie musisz się upewniać, czy cię kocham bo to powinnaś wiedzieć!
- Teraz jestem pewna w 100% !!!
- Mam taką nadzieję - mruknął
- Wiesz, nigdy bym nie pomyślała że znajdę osobę , z którą będę się mogła kłócić bez rękoczynów.
- Dlaczego ? - spytał zdziwiony
- No bo z Michaelem często było tak, że gdy tylko wpadł w furię to rzucał wszystkim na około. Pod koniec nawet mnie potrafił uderzyć.
- Michael to zwykła świnia - stwierdził całkiem pewny siebie
- Masz rację - zaśmiałam się
- Wiem - odpowiedział oschle, co mnie irytowało
- Gniewasz się jeszcze ? - szepnęłam
- Hmm... - zadumał się - no nie wiem
- Ja się nie potrafię długo na ciebie gniewać - powiedziałam głosem, który go strasznie pociągał - Miałam nadzieję że ty też.
- A ja muszę to chyba przemyślec - powiedział delikatnie mnie odpychając
- A więc ty śpisz tu a ja u rodziców - zadecydowałam lekkim szantażem
- Nie powiedziałem że nie chcę z tobą spać - powoli się łamał czułam to
- Myślałam że właśnie to masz na myśli... - odpowiedziałam obojętnie
- A ja myślałem że zrekompensujesz jakoś dzisiejsze żałosne przeżycia - powiedział z chytrym uśmiechem
- Taki miałam plan, ale nie jesteś bardzo zainteresowany...
- No co ty! - YESS! Złamał się - Ja zawsze - krzyknął rzucając mnie na łóżko.
Zaczął mnie rozbierać a ja jego.
Postanowiłam przejąć inicjatywę i rozpoczęłam naszą " Grę Wstępną "
Całowałam jego Booooski kaloryfer i mu się to podobało .
- Ty to umiesz przepraszać - powiedział spychając mnie z siebie
- Tylko sobie nie myśl że tak będzie zawsze - pokazałam mu język
- Kochanie, jak ja coś przeskrobię to tak będą właśnie wyglądać moje przeprosiny! - całował mnie po brzuchu, gilgocząc mnie przy tym
Nasz " drugi raz " był czymś niesamowitym.
W naszym stosunku wyładowaliśmy cały gniew, który mieliśmy w sobie.
Rano obudziłam się samotna w łóżku. Obok mnie na poduszce Harrego znajdowała sie jakaś karteczka.
" Słonko obudzisz się beze mnie , bo muszę jechac do chłopaków. Mają jakiś problem.
Jak tylko wstaniesz zadzwoń.
Chcę mieć pewność że noc ci sie podobała :D i że tęsknisz tak bardzo jak ja!
KOCHAM CIĘ <3 "
Zapominając o telefonie do chłopaka wyszłam po śniadaniu do parku.
Uwielbiałam tamta ciszę.
Potrzebowałam trochę czasu na relaks, bo upojna noc totalnie mnie wykończyła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz