37.
Obudziłam się niechętnie. Strasznie bolała mnie głowa, więc gdy otworzyłam oczy to czułam, że pokonałam swoje największe słabości.
Nie wiedziałam gdzie jestem - z początku. Wokół wszystko było białe, i było straszni dużo kroplówek.
Byłam pewna - Znajdowałam się w szpitalu.
Obok mojego łóżka spał sobie na siedząco Harry. Wyglądał uroczo.
Chciałam zrobić mu zdjęcie lecz nie miałam przy sobie telefonu.
Po 10 min. Hazza się obudził a gdy mnie zobaczył zbladł. Dosyć szybko wstał z krzesła i odszedł w stronę drzwi patrząc na mnie cały czas.
- Gdzie jestem i dlaczego ? - spytałam patrząc na niego jak na wariata.
Wyszedł i zamknął drzwi. Po chwili wszedł i znów wyszedł.
Dziwne. - pomyślałam, ale po chwili usłyszałam jego krzyki
- OBUDZIŁA SIĘ! LUDZIE! PAULA SIĘ OBUDZIŁA!!!
W tym momencie moi chłopcy wparowali do mnie. Zaczęli mnie przytulać ze łzami w oczach. Harry chodził po pokoju tam i spowrotem z twarzą w dłoniach.
- Jak miło. Fajnie że się stęskniliście - powiedziałam z uśmiechem
Po chwili na salę wszedł lekarz z tatą.
- Córeczko - powiedział płaczący ojciec dusząc mnie uściskiem - Jak dobrze że już po wszystkim
- yyy... tato! Nie żebym narzekała czy coś ale chyba zaraz zaś usnę z uduszenia
- O! Przepraszam. Dobrze się czujesz? - spytał
- Jest ok ale boli mnie jeszcze trochę głowa. Gdzie mama?
- Jest jeszcze w Polsce. Lekarz powiedział, że tu leżysz więc od razu przyleciałem.
- Panie Lajon. Musimy jeszcze porozmawiać o badaniach itd. - odezwał sie lekarz
- My zostaniemy - stwierdził Lou i gdy tata i lekarz wyszli rzucił się na mnie - Jak dobrze że jesteś!
- Tak, Otóż jestem. Harry kotku co ci jest? - spytałam, a ten tylko zrobił wielkie oczy i dalej chodził jak poparzony.
- Harry jest w wielkim szoku. Minie trochę czasu zanim odzyska głos - pocieszył mnie Zayn
- Oookej - wydukałam zdziwiona
- Jak się czujesz skarbie? - spytał Niall
- Już jest wporządku. Przepraszam was kociaki ale czy mogłabym zostać sama z Harrym ?
- Pewnie, ale macie 10 min - Lou puścił mi oczko i sprzedał wielkiego buziaka w policzek
Zostaliśmy sami. Harry był wyraźnie zdenerwowany
- Możesz usiąść przy mnie choć na chwilę? - spytałam
Wysłuchał i usiadł ujmując moją dłoń
- Przepraszam cię! Nawet nie wiesz jak bardzo się bałem - powiedział krucho
- Spokojnie kochanie. Żyję jak widać - zaśmiałam się
- I całe szczęście - odparł
- Harry co się stało ?
- Nic nie pamiętasz?
- Pamiętam tylko ze spotkałam w parku Michaela, Brada i Maddie. Czy wiesz, że Michael i ta suka są razem ?
- Nie, ale już teraz wiem. Opowiem ci wszystko w domu dobrze moja słodka? - pocałował mnie czule
- Mam nadzieję. Tata jest bardzo zły ?
-No nie jest zadowolony ale nie jest też wściekły.
- Czyli mamy jakieś sznase ...
- Mamy - uśmiechnął się
Po 10 min. do sali weszli chłopaki, tata i lekarz.
- Możesz już wracać do domu ale jutro widzimy się na badaniach - oznajmił dr. Luke
- Nie ma sprawy - odpowiedziałam
Chłopcy pomogli mi spakowac wszystkie rzeczy z pokoju a tata obejmując mnie ramieniem zaprowadził do samochodu.
- Dziękuję tatusiu że jesteś - pocałowałam go w policzek
- Jestem i zawsze będę.!
Dojechaliśmy do mojego domu.
Zaprosiłam chłopaków do mojego pokoju, bo chciałam wiedzieć co tak naprawdę się stało i dlaczego wylądowałam w szpitalu...
co tu dużo mówić ? ;d znowu super. : *
OdpowiedzUsuńczekam na kolejne i zapraszam do mnie : http://your-voice-is-my-drug.blogspot.com/
pozdrawiam. ;*